Charakter #1. Garncarz i mędrzec
Pewien młody, załamany garncarz przybył do mistrza po poradę. - Mistrzu - powiedział - życie jest dla mnie bardzo ciężkie. Bez przerwy mam jakieś problemy, trudności. Nie daję sobie rady. Jak już zdobędę dobrą glinę i wymieszam ją, to przy formowaniu garnka lub misy co druga się niszczy.
Jak już te uformowane wypalam, to co druga pęka, jak zaczynam je malować to tylko na co drugiej wychodzi dobry wzór. Jak pokrywam glazurą i ponownie wypalam - na co drugiej pęka szkliwo jak potem ładuję na muła i objeżdżam wioski od chaty do chaty aby sprzedać naczynia zawsze połowa mi się rozbija i uszkadza jestem coraz bardziej zdenerwowany i roztrzęsiony i przez to niszczę coraz więcej naczyń.
Najgorsze jednak jest to, że ludzie nie chcą kupować moich wyrobów muszą zapukać do wielu drzwi aby sprzedać choć jeden garnek choć jeden dzban to mnie denerwuje jestem zły i nie potrafię zachęcić do kupna jestem zrozpaczony i nie mam już do tego siły tak bardzo chciałbym być zamożnym człowiekiem ale widzę, że swoją pracą tego nie osiągnę a ile kosztuje u ciebie garnek? - spytał mistrz.
- Przeciętnie 10 drachm.
- Ile musisz zepsuć garnków aby jeden nadawał się do sprzedania?
Po chwili zastanowienia garncarz rzekł:
- Średnio 10.
- To ile jest wart jeden zepsuty, uszkodzony, rozbity garnek?
- Nic, odparł garncarz.
- Nieprawda! - odrzekł mistrz. - Jeden taki garnek wart jest jedną drachmę - jeżeli źle uformujesz, źle pomalujesz, pęknie przy wypalaniu lub rozbije się przy przewożeniu to zarobiłeś już jedną drachmę. Każdy uszkodzony garnek przybliża cię do dobrego, rozumiesz?
- Nie, odparł garncarz.
- Każda porażka przybliża cię do sukcesu - kontynuował mistrz.
- Ale muszę go jeszcze sprzedać. Ludzie nie chcą kupować...
- Ile razy słyszysz odmowę? Do ilu drzwi musisz zapukać, aby sprzedać jeden garnek? - zapytał znowu mistrz.
- Do wielu...
- Do ilu? - ciągnął mędrzec. Ile razy musisz usłyszeć NIE, abyś raz usłyszał TAK?
- Przynajmniej 10.
- To ile warte są dla ciebie jedne zamknięte drzwi? Ile zarabiasz przy jednej odmowie?
- Jedną drachmę! - krzyknął uratowany garncarz, bo w końcu zrozumiał, o co chodzi mistrzowi.
Od tego dnia garncarz stał się innym człowiekiem gdy zepsuł dzban czy garnek, myślał zarobiłem jedną drachmę i spokojnie naprawiał swój błąd, nie denerwował się, gdy coś zbił lub uszkodził - "przecież zarobiłem jedną drachmę", gdy ktoś zamknął mu drzwi przed nosem uśmiechał się serdecznie, mówił dobre słowo i zapowiadał, że przyjdzie jeszcze kiedyś, a w duchu dodawał "znowu zarobiłem drachmę".
Powoli ludzie polubili uśmiechniętego i miłego garncarza, kupowali u niego coraz więcej garnków dzbanów i innych wyrobów. Były one funkcjonalne ładne, dobrej jakości i starannie wykonane. Stopniowo garncarz zaczął zarabiać coraz więcej. Każde zamknięte drzwi lub odmowa miały dla niego wartość dwóch pięciu, a potem dziesięciu drachm, bo sława jego wyrobów stała się tak wielka, że pojedynczy gospodarze oraz wielcy kupcy przyjeżdżali do warsztatu i kupowali wszystko na pniu.
Tak garncarz stał się zamożnym człowiekiem. Czymś analogicznym jest praca nad zdobywaniem cnót i unikaniem wad. Nie jest to praca łatwa i nie przychodzi bez wysiłku. Są w niej delikatne wzloty i bardzo częste upadki. Tych drugich jest istotnie wiele i są częste stąd łatwo mogą zniechęcić młodego adepta, który wyruszył w drogę na poszukiwanie cnót. Może on ulec rezygnacji, kiedy jego szlachetne i wielkie pragnienia nie zostaną szybko przekute w piękne i stałe cnoty może uznać, że życie cnotami niestety nie jest dla niego - może jest ono dobre dla innych, ale nie dla niego. W takiej sytuacji grozi mu niebezpieczeństwo zejścia z drogi i poddanie się kuszącym propozycjom łatwego i przyjemnego życia, które obiecuje współczesny świat.
Treść tego wpisu jest nagrana w formie odcinka na naszym podcast'cie w serwisie Spotify. Kliknij tutaj, aby odsłuchać.
