Darmowa dostawa od 190,00 zł

Czym jest TUMIWISIZM?

Dziś temat szczególnie bliski wielu rodzicom – tumiwisizm u nastolatków. Czyli moment, w którym młody człowiek zaczyna funkcjonować w trybie: „tu mi wisi”.

Brzmi znajomo?

Brak zaangażowania w szkołę, odkładanie obowiązków, odpowiedzi w stylu „nie wiem”, „nie chce mi się”, „po co?”. Dla rodzica to często frustrujące, a czasem wręcz niepokojące. Bo pojawia się pytanie: czy to lenistwo, bunt… czy coś więcej?

Tumiwisizm u nastolatków to nie tylko chwilowy brak motywacji. To postawa, w której pojawia się wyraźna obojętność – wobec obowiązków, relacji, a czasem nawet własnych celów. Młody człowiek robi rzeczy mechanicznie albo unika ich całkowicie, jakby przestało mu zależeć na rezultatach.

Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Pierwsza cecha to bierność. Nastolatek nie podejmuje inicjatywy, nie wychodzi z pomysłami, często trzeba go do wszystkiego namawiać albo wręcz zmuszać.

Druga to obojętność. Oceny? Konsekwencje? Reakcje rodziców? To często odbija się od niego jak od ściany. Nie dlatego, że nic nie rozumie – ale dlatego, że emocjonalnie się odcina.

Trzecia to niedbalstwo. Zadania są wykonywane byle jak albo wcale. Pojawia się chaos, brak organizacji, odkładanie wszystkiego na później.

I wreszcie lekceważenie – zasad, próśb, ustaleń. To moment, w którym rodzic może mieć wrażenie, że jego słowa przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

Ale zanim uznamy, że „jemu się po prostu nie chce”, warto się zatrzymać.

Bo tumiwisizm u nastolatków bardzo często jest sygnałem czegoś głębszego.

Może to być przemęczenie – szkołą, oczekiwaniami, presją. Może to być brak poczucia sensu: „po co mam się starać, skoro i tak nic z tego nie będzie?”. Czasem to też sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami – stresem, lękiem, poczuciem bycia niewystarczającym.

A czasem… to potrzeba odzyskania kontroli. Jeśli młody człowiek czuje, że wszystko w jego życiu jest narzucone, „tumiwisizm” staje się jedyną przestrzenią, w której może powiedzieć: „to ja decyduję, że mi nie zależy”.

Co w takiej sytuacji może zrobić rodzic?

Po pierwsze – zamiast od razu oceniać, spróbować zrozumieć. Za obojętnością często kryje się coś, o czym nastolatek nie umie albo nie chce wprost powiedzieć.

Po drugie – rozmawiać, ale nie tylko o obowiązkach. Czasem ważniejsze od pytania „czy odrobiłeś lekcje?” jest „jak się czujesz?” albo „co jest dla ciebie teraz trudne?”.

Po trzecie – stawiać granice, ale z uważnością. Tumiwisizm nie oznacza, że należy odpuścić wszystko. Raczej, że warto szukać równowagi między wymaganiami a wsparciem.

I wreszcie – pamiętać, że to etap, który można przejść. Obojętność nie jest tożsamością. To często chwilowy sposób radzenia sobie z rzeczywistością.

Na koniec zostawię was z pytaniem: czy za „nie chce mi się” waszego dziecka nie kryje się coś, czego jeszcze nie usłyszeliście?

Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2026
pixel