Darmowa dostawa od 190,00 zł

Grota czy stajenka? Konkurs Literacki Fundacji Dobra Rodzina

Grota czy stajenka? Konkurs Literacki Fundacji Dobra Rodzina

Praca na V Konkurs Literacki

„Małżeństwo – Dobra rodzina”

Temat: Miłość i nadzieja w rodzinie

Autor: Piotr Kowalski, tel. 600 898 367

Budowanie silnej, trwałej i szczęśliwej rodziny wymaga czasu i cierpliwości. Katechizm Kościoła Katolickiego daje nam dodatkowo wskazówki i narzędzia do realizacji tego jakże wzniosłego celu. Otrzymujemy w darze wiarę, nadzieję i miłość – trzy cnoty teologalne, które mają charakter nadprzyrodzony, zatem pochodzą z Bożej Łaski. Wiemy jednak, że czasem nie jest nam łatwo przyjmować podarunek – zwłaszcza ten, którego ogromnej wartości się nie spodziewaliśmy albo czujemy się niegodni. Darmowość Bożej Łaski uczy nas jednak wdzięczności i pokory – postaw, których potrzebujemy, aby pokonywać nasze ludzkie ograniczenia i ułomności. Uznanie przed sobą naszej niewystarczalności otwiera nas na działanie Bożych Łask i pomaga w ich przyjmowaniu oraz korzystaniu z ich mocy.

Już od dziecka uczymy się aktów wiary, nadziei, miłości zawierających podstawowe Prawdy katolickiej wiary. Poznajemy Siedem Darów Ducha Świętego, które przenikają także cztery cnoty kardynalne – roztropność, męstwo, umiarkowanie i sprawiedliwość. Wyposażeni w taki oręż możemy być pewni, że damy radę współpracować z Wolą Bożą, którą Pan chce zrealizować w życiu naszej rodziny.

Wiara

Myśląc o wierze, mamy w głowie przede wszystkim uznanie za Prawdę to wszystko, co objawił Pan Bóg. W wymiarze rodzinnym doświadczyliśmy tego, że Pan Bóg jest wierny. Dając nam na przestrzeni prawie 16 lat małżeństwa doczekać się ósemki dzieci. On podtrzymuje naszą wiarę w chwilach trudnych. Zarówno wtedy, gdy resztką sił realizujemy nocną opiekę nad chorym dzieckiem, ale też wtedy, gdy nieżyczliwi ludzie drwią z ilości potomków, które powołaliśmy do życia.

Wiara pomaga nam trwać w pewności, że model rodziny wielodzietnej ma sens, bo „jarzmo Pana jest słodkie, a Jego brzemie lekkie”. Wszak docenia się tylko to, co zdobywa się wysiłkiem. Trudno zaś jest szanować to, co przychodzi łatwo, bez znoju. Wiara przemienia życie. Sprawia, że słabiej (lub wcale) pamięta się chwile trudne, a wzmacnia radość na myśl o chwilach szczęścia.

To wiara pomaga nam ryzykować każdego dnia. Ryzykować, czyli pozwolić Bogu w wolności realizować Jego Plan – wbrew pokusom tego świata. Ryzykować, czyli darować długi (zwłaszcza teraz – w Roku Jubileuszowym); wierzyć, że trudne chwile są po to, aby się objawiła Boża Chwała; akceptować z pokorą niepowodzenia; przetrwać z godnością niedostatek materialny; mężnie przyjmować upokorzenia. Tego wszystkiego doświadczyliśmy jako małżonkowie i rodzice. To czyni nas silniejszymi, wzmacnia hart ducha i uodparnia na trudniejsze czasy.

Takie świadectwo też przekazujemy dzieciom, aby byli mężni, gdy koledzy śmieją się na wiadomość o kolejnym dziecku; gdy doświadczają niesprawiedliwości w ocenianiu czytraktowaniu lub gdy po raz kolejny ktoś inny zajął tak upragnione pierwsze miejsce.

Nadzieja

W nadziei tak po ludzku chodzi o to, że spodziewamy się wypełnienia tego, co zostało nam obiecane. Bez wiary nadzieja nie istnieje, ale św. Paweł pisze, że „nadzieja zawieść nie może”. Rodzinna atmosfera wspierająca fundament to taka, gdzie wspólny posiłek buduje więzi, pozwala każdemu dziecku poczuć się wyjątkowym i niepowtarzalnym. To rodzi nadzieję, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś miał po ludzku gorszy dzień.

Od ponad sześciu lat jednym z naszych rodzinnych rytuałów jest budowa Stajenki Betlejemskiej przed domem. Tradycja ta przyjęła się już w naszej wsi, a sąsiedzi pytają „jak będzie wyglądała nasza szopka w tym roku”. Jest to nie tylko znakiem naszego oczekiwania w nadziei na ponowne przyjście Chrystusa. Jest to też świadectwo wytrwałej wiary, bo ważne jest, żeby świat patrząc na nasze życie nie miał wątpliwości, że jesteśmy rodziną katolicką.

 szopka_spr

Miłość

Myśląc miłość, myślimy przede wszystkim o bezinteresownej służbie Bogu i bliźniemu (żonie, dzieciom, społeczeństwu). Jako ojciec dużej rodziny pragnę zatem wraz z żoną wychować dzieci kochające Boga i bliźniego, czyli stawiające Boga na pierwszym miejscu. Na płaszczyźnie wychowania staramy się uczyć dzieci ofiarności wobec bliskich. Gdy ktoś zapomni po sobie sprzątnąć, zachęcamy do pomocy. Uczymy, by dzieci bez zapraszania troszczyli się nie tylko o swoje sprawy, ale miały też na uwadze to, co dzieje się wokół, czy to poprzez podniesienie cudzego papierka, zajęcie się płaczącym niemowlakiem, stanięcie w obronie młodszego bądź troska i zainteresowanie się drugim poprzez zwyczajne „jak mogę Ci pomóc?”.

W naszej rodzinie w ostatnich miesiącach w sposób szczególny doświadczyliśmy Bożej Miłości. Ostatnie dziecko urodziło się w połowie czerwca – ponad 6 tygodni za wcześnie. To dziecko, które miało się nie urodzić, bo kilka obfitych krwawień na początku ciąży właściwie oznaczało dla nas poronienie, ale Pan Bóg chciał, aby przeżyło i dotrwało do dnia porodu. Tym samym Pan Bóg wypełnił Słowo dane mi jeszcze przed ślubem – obietnicę Ośmiu Błogosławieństw. Dopiero teraz odsłonił przede mną znaczenie tamtego zobowiązania.

Uparte trwanie w Wierze, Nadziei i Miłości wzmacniane wytrwałą modlitwą przynosi ogromne owoce – po ludzku nieosiągalne. Na początku listopada moi rodzice oznajmili nam, że mimo rozwodu 13 lat temu, postanawiają kontynuować małżeństwo. To są fakty nie ręką ludzką uczynione, lecz Mocą Sakramentu Małżeństwa, Mocą Bożą. Temu nie da się zaprzeczyć czy uzasadnić zbiegiem okoliczności. Trwajcie więc wytrwale w Wierze, Nadziei i Miłości!

Pokaż więcej wpisów z Marzec 2026
pixel